Przeszłość intryguje, teraźniejszość nudzi.

352x500Tytuł: Duch [ang. Heartbeat]
Autor: Danielle Steel
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 1998
Liczba stron: 295

Drepcząc pomiędzy bibliotecznymi regałami stwierdziłam, że naszła mnie ochota na trochę romansu. Nogi poniosły mnie do półki z literką ?S?. Bardzo cenie sobie książki pani Steel, ponieważ wychowałam się na jej romansach, a więc wybór okazał się dla mnie oczywisty.

?Duch? – biała okładka z zameczkiem i wielkim zdjęciem pani Steel, ale żadnej zajawki. Żadnych poleceń, cytatu, nic. Intrygujące. Wróciłam do domu i wstukałam tytuł w Google. Co o książce powiedział mi internet:

?Charles Waterston po przykrych przeżyciach związanych z nagłym rozpadem małżeństwa i niechcianym przeniesieniem służbowym wyjeżdża na narty w nadziei, że uda mu się w ten sposób odzyskać równowagę i spokój. Gwałtowna śnieżyca zmusza go do zatrzymania się po drodze w górskim miasteczku, gdzie wynajmuje dom należący ongiś do pięknej Sary Ferguson, która przed dwoma wiekami znalazła tu schronienie przed brutalnym mężem. 
Przekroczywszy jego próg, Charles nie może się oprzeć wrażeniu, iż ktoś mu towarzyszy. W wigilijny wieczór spotyka tajemniczą młodą kobietę… ?

Fabuła:
Charles Waterston ? 42-letni mężczyzna na życiowym zakręcie. Poznajemy go w momencie rozpadu 9-cio letniego małżeństwa. Carol czując się samotna w ich związku zostawia go dla 61-letniego Simona. Po kilku miesiącach romansu nie potrafi już krzywdzić siebie i męża, więc daje mu do zrozumienia, iż jest egocentrycznym dupkiem i wyprowadza się podczas jego nieobecności. O romansie informuje go telefonicznie. Dorosłe zachowanie.
Pierwsze rozdziały były dla mnie katorgą. Charlie jest chodzącą kupką nieszczęścia i płacze wewnętrznie na każdym kroku wyjąc ?Dlaczego Carol, dlaczego zrobiłaś mi to, och dlaczego?. Po kilkudziesięciu stronach miałam ochotę potrząsnąć tym facetem, bo nie mogłam już słuchać wspomnień o tym jak Carol go kochała, jaka była piękna, jak było im dobrze. Z lektury dowiadujemy się jak wyglądało ich 9 lat razem. Każde żyło swoim życiem, ciągłe wyjazdy, delegacje, kariera priorytetem. Na miejscu tej kobiety też irytowałby mnie taki związek. Być obok siebie, a nie ze sobą. Tak nie powinno wyglądać małżeństwo. Nasz zapracowany Charlie dostaje propozycję wyprowadzenia się z Londynu ( ?Och, wszystko tutaj przypomina mi ją?) do Nowego Yorku i objęcia kierowniczego stanowiska w filii firmy w której pracuje od lat. Już tutaj miałam ochotę porzucić książkę, ale nie wybaczyłabym sobie tego. Brnęłam dalej dając jej szanse, może będzie wielkie ?bum?, wkroczy duch i wszystko zacznie nabierać tempa. Praca nie daje mu spełnienia, po wielu kłótniach decyduje się więc na urlop. W czasie wyjazdu na narty śnieżyca zatrzymuje naszego bohatera i tak trafia na starszą kobietę, która ma do dyspozycji pałacyk z romantyczna historią. Charlie zatrzymuje się w nim zafascynowany mieszkającą tam kiedyś Sarą Ferguson. Odnosi się wrażenie, że z każdą stroną facet zakochuje się w nieżyjącej od ponad 200 lat kobiecie. Stwierdziłam, dość. Nie będę się już tym maltretować, bo on nadal płakał nad swoim małżeństwem tyle tylko, że w malowniczej okolicy i klimatycznym pałacyku. Wtedy właśnie spotyka ducha, pojawiają się pamiętniki i czytanie nabiera rozpędu. Sara ucieka z Anglii przed mężem tyranem i zaczyna życie od zera w Nowym Świecie. Mamy Indian, sielankowe życie i odwagę młodej, zdeterminowanej kobiety. Czy pamiętniki odmienią życie naszego bohatera? Czy zaakceptuje swoją samotność? Chciałabym żebyście przekonali się sami, ale nie wiem czy przebrniecie tak daleko przez tą historię.

?Jest czas na żałobę, ale gdy ta się kończy, przychodzi pora na powrót do życia. I nie sądzę, byśmy mieli prawo je marnotrawić.?

Kompozycja:
W powieści przeplata się teraźniejszość z przeszłością, ale to przeszłość skrada tą książkę. Gdyby pani Steel wydała powieść tylko o życiu Sary, wykreślając stąd płaczliwego Charlesa, książka wiele by na tym zyskała. Mamy tutaj również Carol, która drażni nas każdym telefonem i grzebaniem w starych ranach. Mamy Gladys Palmer ? sympatyczną staruszkę do której od pierwszego spotkania pałamy sympatią oraz mamy Franceskę, której osobiście miałam ochotę wepchnąć jej biblioteczne książki w gardło. Bardzo przyjemnie czytało się akcje osadzoną w pamiętnikach Sary, jednak kiedy tylko wracaliśmy do głębokich przemyśleń Charlesa, czytałam pobieżnie by znów wrócić do przeszłości i śledzić kolejne losy odważnej Angielki.


Ocena 3/10
Żadna książka nie zmęczyła mnie tak jak ta. Porusza ważne kwestie. Osobom które szukają wiary, nadziei i odwagi polecam ją bardzo. Jeśli jednak chcecie ją przeczytać dla czystej przyjemności, zastanówcie się jeszcze. Danielle Steel ma masę ciekawszych pozycji niż ta.

(Visited 31 times, 1 visits today)