Poznaj prawdę…bo w każdym z nas drzemie Bestia!

 

Tytuł: Bestia. Historia prawdziwa Księcia
Autor: Serena Valentino
Wydawnictwo: Dream Books
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 224

Disney’owska”Piękna i Bestia” to bajka, którą potrafię oglądać bez końca. Zawsze zachwyca mnie tak samo i zawsze płaczę na zakończeniu. Jestem wielką fanką tej francuskiej baśni i znam prawie, każdą jej wersje ( nawet te tandetne niemiecko-austriackie filmy), nie mogłam więc odpuścić sobie przyjemności przeczytania tej opowieści. Widziałam ją w jednym z dyskontów, jednak duża czcionka i niewielki gabaryt przekonywały mnie raczej o tym, że jest to książeczka stricte dla dzieci, dlatego odłożyłam ją na później. Narzeczony widział, że ją oglądałam i tak za sprawą jego rączek znalazła się na mojej półce.

W mrocznym lesie, w zapomnianym zamczysku, żyje samotnie przeklęty Książę. Ci, którzy go widzieli, a było ich niewielu, twierdzą że jest rogatą i odrażającą bestią! Kiedyś kochany i uwielbiany, teraz samotny i opuszczony przez wszystkich. Czemu stał się okrutnym monstrum? Skąd klątwa, która zamieniła Księcia w bestię? Czy tylko prawdziwa, odwzajemniona miłość jest jedynym sposobem by odwrócić działanie czaru? Bez względu na to, która wersję bajki Piękna i Bestia znasz, czas poznać prawdę?

14322237_1362508420443426_7171314829999667854_n

Fabuła:
Fabułę z bajki zna pewnie każdy, jednak zastanawialiście się co nasz wycofany i nerwowy Książę robił przed tym zanim stał się kiziastym Bestią? Poznajemy młodzieńca bardzo płytkiego, ale czego spodziewać się po przystojnym dziedzicu korony. Kocha polowania, piękne kobiety i napitki w gospodzie wraz ze swoim najlepszym przyjacielem (!) Gastonem. Kiedy porzuca swoją narzeczoną Kirke, tylko dlatego iż jest córką nic nieznaczącego Świniopasa, okazuje się że popełnił największy błąd swojego życia.
Na scenę wkraczają trzy wiedźmy, które sieją zamęt w jego życiu i okazuje się, że stoją za większością nieszczęść spotykających
Księcia/Bestie. Zakończenie tej historii zna każdy z nas. Żyli długo i szcześliwie. Jak jednak wyglądały czasy przemiany? Jak bardzo zepsucie dotknęło duszy naszego Księcia by stał się on Bestią?

”Czuł, że umiera. By jednak umrzeć, musiał najpierw żyć. A teraz, poznawszy miłość, Bestia mógł wreszcie powiedzieć, że żył.”

Kompozycja:
Bardzo duża czcionka sprawiła, że bałam się tej opowieści. Nie wiedziałam czy nastawiać się na coś młodzieżowego czy totalną bajkę dla dzieci. Byłam naprawdę mile zaskoczona kiedy trafiłam na sceny mroczne, krwawe i zupełnie nie pasujące mi do Disney’owskiej wersji tej historii. Ciężko do naszego bohatera zapałać jakąkolwiek sympatią czy współczuciem widząc jakim okrutnikiem był w młodości. Nie potrzebne były żadne klątwy by w którymś momencie sam stał się bestią. Próżnym władcą patrzącym tylko na powierzchowność, nie szanującym nikogo w swoim otoczeniu. Pierwsza część książki pochłania nas bardzo szybko, czcionka ułatwia czytanie nawet późnym wieczorem, tak więc pochłonęłam ją szybko do poduszki. Przyjemne opisy, nierozwlekanie się nad każdym zawijasem rezydencji. Dużym
ułatwieniem jest to, że w głowie postaci maja już jakiś kształt, ten nadany przez animatorów, nie musimy więc wysilać się by rysować obrazy w naszej wyobraźni. Książka jednak wyraźnie podzielona na tą ciekawszą i tą potraktowaną po macoszemu. W momencie pojawienia się Belli wszystko rozwiązuje się w przeciągu kilkudziesięciu stron. Wiem, że w domyśle to opowieść dla dzieci, ale ucieszyło by mnie pokazanie rodzącego się uczucia w chwilach które ominęła animacja. Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie to jak sam Bestia dostrzegał klątwę. Dla niego zamek nie był budynkiem pełnym roztańczonej zastawy stołowej, był zimną pustą skorupą jego samotności. To pokazuje nam, że klątwa miała różne oblicza. Duży plus.


Ocena 9/10
Bardzo przystępna lektura do poduchy, myślę że można by poczytać ją dzieciaczkowi do snu, dawkowałabym może te drastyczniejsze sceny. Nie jest to typowe gore czy coś, sądzę, że w dzisiejszych grach jest więcej przemocy, jednak słowo pisane działa na mnie mocniej niż obraz. Nie nastawiajcie się jednak na rozbudowaną fabułę, kwieciste opisy i wielowymiarowe charaktery postaci. To tylko bajka i spójrzcie na nią z przymrużeniem oka.
Cudowne uzupełnienie historii z innej perspektywy. Polecam fanom baśni jak i animacji ze stajni Disney’a.

(Visited 37 times, 1 visits today)
  • O nie, też gdzieś to widziałam w sklepie, ale pomyślałam właśnie – tak jak Ty – że to taka książeczka dla dzieci… No i teraz żałuję, bo to moja ulubiona bajka z dzieciństwa… 🙁

    • Powiem Ci, że gdyby nie to, że narzeczony ja kupił, ja pewnie gdzieś bym ją pominęła.
      Warto do niej zajrzeć 😉

      • Może jeszcze gdzieś mi się trafi 🙂