Piękna i Bestia inaczej – brutalnie romantyczna!

Tytuł: Dwór cierni i róż
Autor: Sarah j. Maas
Wydawnictwo: Uroboros
Tłumaczenie: Jakub Radzimiński
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 524

 

Jeśli jesteście tutaj bo chcecie przeczytać jak wytykam masę błędów tej książce to źle trafiliście, ponieważ tutaj znajdzie się pieśń pochwalna dla tego tytułu. Na książkę czekałam od czasu jej zapowiedzi. Nie czytałam innej prozy pani Maas, a jednak ta pozycja przyciągała mnie do siebie jak ćmę do światła. I sparzyłam się. Oj, ślad zostanie na całe życie.

Moja sytuacja pieniężna nie pozwalała mi na zakup książki zaraz po premierze. Próbowałam upolować ją w wielu konkursach bo wiedziałam, że jeszcze długo nie mogłabym sobie pozwolić na zatopienie się w tym świecie. Samo zdobycie jej obudziło we mnie wiele emocji. Nie spodziewałam się jej. Moje nazwisko nie widniało wśród laureatów, którzy wygrywali swoje egzemplarze. W pewien smętny poniedziałek, przyszedł jednak listonosz i widząc na pieczątce „Grupa Wydawnicza Foksal” serce zabiło mi mocniej. Rozerwałam kopertę i najzwyczajniej w świecie się rozpłakałam. Wyglądałam jak mała dziewczynka trzymająca w ramionach upragnionego szczeniaczka. Jednak zwlekałam. Bałam się po nią sięgnąć ponieważ była na fali, wszyscy o niej mówili. Nie chciałam się rozczarować.

„Dziewiętnastoletnia Feyra jest łowczynią. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythianu, krainy zamieszkanej przez rasę obdarzonych magią śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem. Podczas polowania Feyra zabija ogromnego wilka. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z wysokiego rodu Tamlin w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.
Feyra musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythianu i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyra będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?”

Lepiej umrzeć z uniesioną głową, niż płaszcząc się niczym nędzny robak.

 

Fabuła:
Za lasami i magicznym murem żył Bestia, którego mamy okazję poznać gdy przychodzi po Piękną, by ta spłaciła dług życia. Każdy z nas zaznajomiony jest z baśniową francuską historią o przełamywaniu barier i wielkiej miłości. Cudownie przedstawiona w Disney’owskiej wersji zakorzeniła w nas wyobrażenie delikatnej Belli i rozczulającego Bestii, nie panującego nad swoja innością. Feyra jest córką zubożałego kupca, który zaprzepaścił swój majątek po śmierci żony, podejmując ryzykowną inwestycję. Żyje teraz w skrajnej biedzie, rozbity po napaści przez wierzycieli, zmuszając jedną ze swoich trzech córek do dbania o rodzinę. Feyra sama nauczyła się sztuki przetrwania i polowania, podglądając doświadczonych myśliwych. Nadchodzi zima i znalezienie zdobyczy nie jest już takie proste. Podczas łowów dostrzega wilka niechybnie pochodzącego z Krainy za Murem, Prythianu, Królestwa fea. Wiedziona legendami i zakorzenioną nienawiścią, nie chcąc stracić okazji do upolowania łani stojącej na polanie, zabija go więc i pozbawia skóry. Następnego wieczoru do ich chaty wpada Bestia, by zażądać spłaty długu za śmierć swojego przyjaciela Andrasa. Życie za życie.  Nie chce on jednak zabić naszej dzielnej łowczyni. Ma ona wybrać się z nim do Prythianu i spędzić tam resztę swoich dni. Obmyślając w głowie plan ucieczki, rusza za nim by poznać Luciena, Alis i prawdziwe oblicze okrutnych fea, które przed wiekami zniewoliły rodzaj ludzki i traktowali go jak swoiste zabawki i niewolników. Pięćset lat temu ludzie zbuntowali się przeciwko swoim ciemiężcom i wywalczyli dla siebie skrawek ziemi, na którym żyją głównie w ubóstwie i strachu przed napaściami ze strony stworów zza muru. Kim naprawdę okaże się niedźwiedzi potwór i jaka intryga kryje się za sprowadzeniem Feyri do Prythianu? Czy aby na pewno Traktat posiada zapis o cenie życia za zabicie jednego z nich? Czym jest Plaga nękająca magiczne Królestwo? I dlaczego prawie każdy, kogo spotyka łowczyni, ma na twarzy maskę? Błagam Was wręcz byście przekonali się sami, ponieważ ta książka zapadnie Wam w pamięć na długo. Mogłabym opisywać Wam każdą przygodę która spotyka naszą bohaterkę, ale wtedy opowieść straci swój urok i nie będziecie mogli poznawać jej bohaterów.

-Mój ojciec kiedyś powiedział mi, że powinnam pozwolić moim siostrom marzyc o lepszym życiu, lepszym świecie. A ja odparłam, że coś takiego nie istnieje- przesunęłam kciukiem po jego wargach, podziwiając ich wspaniała krzywiznę. Pokręciłam głowa – Nigdy go nie rozumiałam, bo nie potrafiłam…nie umiałam uwierzyć, że to jest w ogóle możliwe.[…] Aż do teraz.

Kompozycja:
Nie miałam jeszcze w łapkach innych książek autorki więc nie mam porównania do sławnego „Szklanego tronu”. Tutaj spotykamy się z narracją pierwszoosobową. Uwielbiam ją, ponieważ łatwiej wczuwa mi się wtedy w postać,  nigdy nie przepadałam za wszechwiedzącym narratorem. „Dwór cierni i róż” pochłonął mnie jak tornado. Brutalnie. Nie zostawiając mi nawet chwili na wytchnienie. Po pierwszym rozdziale zlałam się z bohaterką w jedno, wstrzymywałam oddech i czułam mdłości dokładnie w tych samych momentach. Dopingowałam w sytuacjach bez wyjścia, podpowiadałam rozwiązania. Szczerą nienawiścią darzyłam jej rodzinę za to co zrobiła i nie potrafiłam zrozumieć jej troski. Sarah J. Maas nie pozwala stać swoim bohaterom w miejscu. Na stronie 10 i 310 to już nie te same osoby i mimo chęci mordu w pierwszych rozdziałach, teraz chcesz uściskać tą okropną siostrę za tak wielką dozę zrozumienia! Tamlin – OCH! Gdzie jest mój taki książę ( wiem, że posiadam chorobliwe pociągi do wszystkiego co elfie, nie jest mi przykro z tego powodu!Elfy górą!), gdzie stoi Dwór Wiosny taki tylko dla mnie. Z Tamem i Lucienem czekającymi na mnie z kolacją. Pomimo bycia czarnym charakterem nasz Bestia oczaruje niezdarnymi komplementami i troską o bohaterkę. A Lucien? Poseł i przyjaciel. Pomimo sztucznego oka i szpecącej go blizny jest nieznośnie pociągający z całą tą swoją sarkastyczna gadką. Jego lisia maska jest zdecydowanie na miejscu. Zamykając książkę przed snem przytulałam ją do piersi nie chcąc wychodzić z tego cudownego świata. Świata w który wprowadzają nas przepiękne, kwieciste i szczegółowe opisy otoczenia ( Nie, nie zanudzą Was – to nie „Nad Niemnem”) wybuchające w naszej wyobraźni paletą barw i światła.
Nie jest to jednak rzewna historyjka o przemianie i miłości. To Piękna i Bestia dla dorosłych. Pełna brutalności, krwi i zabijania. Nie mamy tutaj delikatnej Belli rozmawiającej ze świecznikami i imbrykiem. Mamy stwory wyjęte z naszych koszmarów i postawione na drodze naszej bohaterki, która jednak w głębi duszy i otaczającej jej przez większość życia szarości, nosi w sobie wiele kolorów i miłość do malowania.

Spotykamy się jednak z bohaterami którzy wzbudzają nasza odrazę, niechęć i budzą w nas strach. Stwory których nawet nie chcemy sobie wyobrażać, dopuszczające się okrucieństw, które wywołują mdłości. Książka trzyma w napięciu do końca, nie pozwala nam odetchnąć dłużej niż dwie strony leniwego leżenia w szmaragdowej trawie.

-Dlaczego Feyra ma przez Ciebie na szyi siniak? – zapytał, nie kryjąc rozbawienia w głosie.
-Najwyraźniej życie jej niemiłe- kontynuował książę, pedantycznie krojąc mięso […] – Skoro więc Feyra lekce sobie waży polecenia, nie może mnie winić za konsekwencje swojego nieposłuszeństwa.
-Słucham?- wybuchłam, uderzając dłońmi o blat stołu – Osaczyłeś mnie w korytarzu jak wilk zająca!


Ocena 11/10

Książka rozpoczynająca się leniwie, przekształcająca się w płomienny romans, kończy się sensacją pomieszaną z przygodą. Nie ma skali w jaką mogłabym wpisać powieść, która zostawiła mnie rozbitą na tysiące kawałków. Która rozerwała mi serce i wycisnęła z ust niejedno łkanie. Naprawdę dawno nie miałam tak cholernego(!) kaca książkowego. Nie zawiodłam się na tej książce, zakochałam się w niej miłością szaleńczą. Nie mogę doczekać się by znów zanurzyć się w tej krainie.  Fabuła sprawiała, że wznosiłam się w górę i w górę i gdy myślałam, że nastąpi punkt kulminacyjny i wszystko ułoży się tak jak sobie wymarzyłam, dzieje się tragedia która sprawia, że pęka serce, lecz zanim pozbierałam wszystkie kawałki, tętno przyśpiesza, by wznieść do miejsca, w którym pozostaje tylko płacz po tym, że właśnie przełożyłam ostatnią stronę. Dlatego szanowna Redakcjo Wydawnictwa Uroboros – nie każcie nam usychać z tęsknoty za Prythianem.

PS. Dla ludzi którzy szukają jednak jakiegoś wytknięcia błędu – znalazłam literówki, ale to nie wina historii czy autora 😛

Bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Uroboros za możliwość przeżycia najpiękniejszej przygody ostatnich lat!
uroboros-foksal

(Visited 92 times, 1 visits today)
  • Ja dziś skończyłam ją czytać <3 osobiście kocham bajkę "Piękna i Bestia" więc połączenie tego ze światem Fearie było niesamowitą przygodom. Również nie miałam styczności z "Szklanym Tronem" ale ta książka zachęciła mnie do sięgnięcia po nią, a więc na pewno w najbliższym czasie zabiorę się do czytania 🙂 Bardzo przyjemna receznja 🙂 Review Junkie, Anna

    • Dziękuję 😉
      Planuje zabrać się za „Szklany tron” w wakacje 😉 boje się tylko, że pochłonę cykl za szybko i znów będę cierpieć czekając na nowy tom 🙁

      • Mam taki sam zamiar w wakacje przeczytam Szklany Tron 🙂 Już mam 3 części czekające na biblioteczce 🙂 Czekanie jest najgorsze :/

  • No i Pani kochana, kupuję, tyle w temacie

    • Naprawdę warto mieć w biblioteczce. To jest świat do którego będzie się chciało wracać w kółko <3