Demoniczne tajemnice Bydgoszczy – Cezary Czyżewski

Tytuł: Alazza
Autor: Cezary Czyżewski
Wydawnictwo: Self-publishing
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 212
„Możesz zabić tego człowieka, ale nie obejdzie się bez walki. Zostały mi jeszcze trzy żywoty, więc nie będę się wahał. Chcesz mieć na pieńku z kocim rodem z połowy Europy i Afryki?”
Listopadowego poranka obudziło mnie skrobanie w drzwi. Współlokator wsunął głowę do mojego pokoju z pytaniem czy nie jestem zainteresowana recenzją debiutanckiej powieści. Jestem sceptycznie nastawiona do debiutantów, bo boje się rozczarowań. Nie chodzi tu tylko o moje rozczarowanie, ale także o to, że urażę autora tym, iż nie byłam w stanie zrozumieć jego historii czy punktu widzenia. Boję się tego, że nie sprostam wyobrażeniom autora o jegot twórczości.
Tutaj spadł na mnie zaszczyt napisania pierwszej recenzji „Alazzy” (wcale nie czuje tej presji :P) wystukanej na klawiaturze Cezarego Czyżewskiego. Książkę można nabyć w formie papierowej dzięki samozaparciu autora. Zdecydował się on na self-publishing, za co osobiście podziwiam, bo to pokazuje jak mocno uwierzył w swoje siły.
Czymże więc jest Alazza? Zacznijmy od krótkiej zajawki:
 
Tadeusz Siekierski, fizyk, zostaje wciągnięty przez swojego kolegę policjanta w sprawę z pozoru czysto kryminalną ? zabójstwo mężczyzny na jednym z bydgoskich osiedli. Historia zaczyna się komplikować, gdy okazuje się, iż sprawca niekoniecznie jest człowiekiem. Trzeźwo myślący Siekierski przekonuje się, że otaczający go świat to nie tylko dająca się potwierdzić naukowo fizyka.
Opowieść pełna tajemnic, sił potężniejszych niż ludzkość i magii, czającej się w zaułkach Bydgoszczy.
 
 
Fabuła:
Tadka Siekierskiego poznajemy w trakcie rozstania z partnerką. Rzekłabym, że przebiega ono szybko i bezboleśnie. Chcielibyście powoli zostać wprowadzeni w „nerdowski” świat młodego wykładowcy jednej z bydgoskich uczelni, jednak tutaj wszystko posuwa się wartko do przodu. Fizyk przyjaźni się z młodym policjantem Piotrem, który z czteropakiem piwa, staje w progu jego mieszkania proponując szybkie zlecenie przy zagadkowej sprawie morderstwa. Któż nie skorzystałby z możliwości obejrzenia miejsca zbrodni w celu zapomnienia o porzuceniu dla koksa z beemką? Myślicie sobie właśnie: „To pewnie jakiś standardowy i oklepany kryminał” i tutaj Was zaskoczę. „Alazza” jest powieścią fantastyczną. Dlatego po spenetrowaniu oficyny z wymalowanym na podłodze kręgiem koniecznym do przywoływania demonów, wkroczymy z Tadeuszem w okultystyczny i niebezpieczny świat.
Powoli będziemy dążyć do rozwiązania zagadki „morderstwa” podstarzałego metala z zamiłowaniem do średniowiecznej literatury demonicznej. Jednak by nie zanudzić Nas standardowymi technikami śledczymi autor postawił na naszej drodze Romana – leśnika, mieszkającego w towarzystwie wilczura Nerona. Roman młodość spędził na Syberii nad rzeką Leną, gdzie poznał szamana tamtejszego plemienia, który łaskawie podzielił się z nim swoją wiedzą. Tak więc, by odnaleźć winnego artystycznego rozbryzgania denata, zwrócimy się o pomoc do jakuckiego ducha Tropiciela. To popchnie sprawę Tadeusza i Piotra mocno do przodu, każąc im sięgać po coraz to dziwniejsze i omijające prawo metody. Niestety kiedy pojawiają się oficerowie CBŚ w asyście księdza, zaczyna się robić poważnie. 
Kim jest tajemnicza Alicja, kot Behemot czy stateczne małżeństwo praktykujące w swojej stadninie sekciarskie rytuały? Bardzo bym chciała abyście przekonali się sami, kibicując przeciętnemu fizykowi w drodze do rozwiązania zagadki przerastającej zwykłego śmiertelnika.
„-Dobrze. Pojechaliśmy w dziwne miejsce. Widzieliśmy wilkoducha, duchowilka, cokolwiek to było. Roman zabił koguta, który zniknął. Zjadł go wilk. A potem wilk powiedział, że morderca to kosmita. I zjadł. Koguta. Nie kosmitę. Muszę się napić – wyrzucił z siebie jednym tchem komisarz i sięgnął po butelkę.”
 
Kompozycja:
Książka nie jest długa, bo to tylko 212 stron, idealnie więc nadaje się na zimowy wieczór przy szklance gorącego napoju. Wyraźnie podzielona na trzy części z krótkimi podrozdziałami, ułatwia czytanie, kiedy wiemy, że musimy odłożyć ją na kilka chwil. Akcja rozgrywa się na przestrzeni około trzech miesięcy, pozwalając nam krążyć po ulicach Bydgoszczy i okolicznych lasach poznając ich mroczne sekrety. Nie sadziłam, że powieść osadzoną w Polsce będzie mi się tak dobrze czytało. Z ciekawości zaglądałam na mapę i sprawdzałam podane w tekście budynki czy ulice. To bardzo ułatwiało poruszanie mi się później razem z bohaterami. Czasami odnosi się wrażanie zbyt szybko ucinanych wątków lub toczącej się akcji. Oczywiście chcemy jak najszybciej dowiedzieć się o rozwiązaniu sprawy, nie sądzimy jednak, że to nadejdzie już za dwie strony. W momencie pojawienia się postaci kobiecej, do której notabene zapałamy sympatią dopiero po odkryciu wszystkich stron jej charakteru, zachowanie Tadeusza nie zawsze jest dla nas zrozumiałe. Dwójka głównych bohaterów posiada bardzo złożoną relację, co rekompensuje jakieś niedociągnięcia charakteru fizyka.  Fabuła nie straszy nas dłużyznami, wszystko tutaj jest dynamiczne co pozwala nam wyczuć zamiłowanie autora do papierowych gier fabularnych. Pokazuje nam to płynne prowadzenie opisów i szybko toczących się wydarzeń. Pomimo starożytnej magii, nagromadzenia bóstw, demonów i bytów z dalekowschodnich religii, znalazło się miejsce dla naszych rodzimych legend i smaczków. Gdzieś wyczytałam, że książka to horror ze szczyptą seksu. Musze pochwalić autora za nienachalne sceny erotyczne. Subtelne i nie wyuzdane. Wielki plus.
Rozczarowana jestem szybkim zniknięciem Romana, bo to postać, której nie da się nie polubić, jak i zbyt szybko zamkniętym rozwiązaniem sprawy. Kilka stron akcji nie zawadziło by w tamtym momencie. Takie bum i już po wszystkim. Podobał mi się również humor postaci, sprawiał że uśmiechałam się nad książką co jakiś czas, rozładowując napięcie.
Książka przechodziła redakcję i korektę, jednak nie zawsze wszystko jest się w stanie wyłapać, dlatego zapisywałam dla autora drobne literówki.

Ocena 7/10
Moim zdaniem to bardzo dobry debiut. Po przeszukaniu internetu o książce, zanim zabrałam się za lekturę, trochę przeraziły mnie informacje o kryminale czy horrorze. Sama od siebie nie sięgam po literaturę tego gatunku, tutaj jednak zostałam wciągnięta w akcje od pierwszego rozdziału. Mimo braku wielu zabójstw czy krwi, akcja książki jest pełna napięcia i oczekiwania na rozwiązanie. Autor stopniuje nam emocje. Dodaje nowe motywy i wątki, które i tak splatają się w kulminacyjnym punkcie powieści. Polecam Wam ją z czystym sumieniem bo to idealny sposób na pobawienie się w detektywa i rozwiązanie kilku zagadek.
Książka nie tylko dla fanów kryminałów czy fantastyki.

Zapraszam serdecznie na stronę autora: https://czyzewskicezary.wordpress.com/

(Visited 131 times, 1 visits today)