Dance, Sing, Love. Miłosny układ – Layla Wheldon

Tytuł: Dance, Sing, Love. Miłosny układ
Autor: Layla Wheldon
Wydawnictwo: Editio Red
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 528

Popchnięta przez dziewczyny z portalu stwierdziłam, że nie stracę nic zgadzając się zostać ambasadorką książki „Dance, Sing, Love. Miłosny układ”.  Autorka Layla Wheldon to tak naprawdę Sandra Sotomska, która rozwijała swoich bohaterów na znanym portalu dla młodych twórców. Nie śledziłam rozwoju akcji na platformie wattpad.com, nie zajrzałam tam również przed sięgnięciem po powieść. Chciałam mieć niespodziankę. I miałam. Niestety średnio przyjemną.

Livia Innocenti jest tancerką z zamiłowania, wychowywana w domu w którym wspierano jej hobby. Tak więc od baletu, poprzez tańce klasyczne, aż do nowoczesnych Liv pięła się po szczebelkach kariery do momentu w którym ją poznajemy. Tańczy w dobrze rozwijającym się zespole Black Diamond, który otrzymał propozycję tournée z największą gwiazdą muzyki rozrywkowej na świecie. Tak właśnie los stawia przed Livią bożyszcze nastolatek – Jamesa Sheridana. Arogancki, egoistyczny dupek. Tyle mam do powiedzenia na temat męskiej postaci w tej historii. Nie szanuje innych, wywyższa się i ignoruje potrzeby otaczających go osób. Wszystko może wygląda normalnie, jednak James – zwany przez przyjaciół Jimem –  zapałał dziwną chęcią spędzania czasu z naszą szarą myszką. Tak więc razem zwiedzają kolejne miasta obejmujące tournée, racząc się trunkami i swoim towarzystwem.

Okładka obiecuje nam Romans #1, który osiągnął ponad 2 miliony wyświetleń na wattpad.com. Sądziłam, że tyle osób nie może się mylić co do jakości opowiedzianej tam historii. Kiedy zaczęłam lekturę byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Zawsze na portalu trafiałam na słabe opowiastki niewyżytych fanek, które wplatały w swoje opowieści postacie z filmów i książek spełniając swoje erotyczne zachcianki. Tutaj zaczyna się bardzo spokojnie. Autorka potrafi bardzo dobrze przekazać emocje bohaterki, bawi się słowami pozwalając nam poczuć endorfiny jakie daje Livii taniec. Jednak w momencie kiedy pojawia się James wszystko zaczyna zgrzytać. Bohaterka, wydaje się nam ułożoną 23 latką, która nie miała ciężkiego dzieciństwa i skupia się mocno na samorozwoju oraz swojej karierze, jednak w jednym momencie zaczyna się psuć. Oczywiście Liv ma cięty język i włoski temperament po tacie ( jak również nos) nie sądziłam jednak, że tak nagle główna bohaterka będzie doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Mimo niechęci do Jamesa i tego jakim jest człowiekiem, z rozdziału na rozdział zakochuje się w nim coraz bardziej. Ja się tylko pytam w czym? Bo James nadal jest aroganckim, zadufanym w sobie dupkiem. Pierwsze 200 stron strzeliło mi w momencie, akcja była płynna, pojawiał się taniec i związana z nim pasja, a także emocjonalność, później niestety książka, mimo podkręcenia tempa akcji, ma tendencję spadkową. Muszę tutaj wspomnieć o kwestii alkoholu w książce. Livia jest alkoholiczką. Pije na okrągło i wypiera fakt, że inni zwracają jej uwagę na ten problem. Po stronie 200 czar „Dance and Sing” znika. Pojawiają się imprezy, niezliczone butelki whisky (której Livia nawet nie lubi, jak wspomina na początku) i absurdalne wręcz problemy. Zirytowałam się również odnajdując powiązania głównych postaci męskich do postaci z współczesnej popkultury, nie wiem czy tylko ja odniosłam takie wrażenie.

Od strony technicznej książka zapowiada się bardzo dobrze. Autorka ma bardzo plastyczny styl. Lekkie pióro, które sprawia, że przez tekst sunie się niezwykle przyjemnie i za to ogromny plus. Potrafi przekazać nam zawiłości uczucia jakim Livia darzy swoją pasję i to w tej powieści urzeka. Jednak kiedy opada mgiełka uniesiona krokami tanecznymi pozostaje obdarte ze wszystkiego chaotyczne uczucie dwójki młodych i wybuchowych osób. Nie jest to powieść zła, nie jest również wybitnie dobra. Nie wrzucałabym jej do worka romansów. To dobrze wyważony erotyk ze scenami tak pikantnymi, że zaschnie wam czasem w gardle!
Uwielbiam postacie Kate i Zafira, przez chwilę nawet Alex zyskał moją sympatię – jednak sprawy potoczyły się między nim a Liv tak, a nie inaczej. Do tej pory nie rozumiem jednak postępowania głównej bohaterki. Żyję w niby związku z niby facetem i mam mu za złe kiedy spotkał się z kimś kogo kochał od wieków.
Książka kończy się sceną zapowiadająca nam ciąg dalszy. Mam nadzieję, że autorka weźmie sobie do serca rozwój swoich bohaterów ( nie w stronę ich alkoholowych zapędów) i kolejną częścią pokaże nam, że ten dobry pisarski warsztat nie poszedł na marne.


OCENA 5/10

Mylący jest sam tytuł „Dance, Sing, Love. Miłosny układ”. Niech nie zwiedzie was, kiedy będziecie myśleli, że sięgacie po powieść przepełnioną tańcem. To pikantny erotyk o trudnej miłości szarej myszki i błyszczącej gwiazdy, który momentami wprawi was w zachwyt, momentami w niepohamowaną złość, a czasami w nieprzerwane salwy śmiechu. Layla Wheldon serwuje nam cały wachlarz emocji, zabierając nas w tournée po świecie i pozwalając zajrzeć za kulisy koncertów i życia bożyszczy nastolatek.

 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu oraz samej autorce! Czekam na kolejną część i trzymam kciuki życząc natchnienia i weny!

(Visited 6 times, 1 visits today)