Cicha woda brzegi rwie…

352x500Tytuł: Zakazana magia
Autor: Jo Beverley
Wydawnictwo: Bis
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 504

“Lubisz romans historyczny? Przeczytaj koniecznie.” – krzyczała do mnie z półki. Oczywiście, że lubię. Dlatego znalazła się w moich łapkach. Okładka przekonywała mnie do tego, że nie będzie to głęboki, dający do myślenia romans. Głupiutka powiastka dla pragnących gorących scen nastolatek i statecznych pań domu. Czasami dobrze jest się odmóżdżyć takim typem książki.
Tylna okładka przedstawia nam ją tak:

Po śmierci rodziców pozostawiona bez grosza przy duszy Meg Gillingham znalazła się w poważnych opałach. Ma pod opieką liczne rodzeństwo, z którym wkrótce może znaleźć się na bruku. Okrutny i lubieżny właściciel domu w zamian za dach nad głową oczekuje zapłaty w naturze. Rodzinę uratować może tylko cud. I cud się zdarza – za sprawą magicznego posążka, który jedynie dzięki Meg zyskuje moc spełniania życzeń. Na jej drodze pojawia się przystojny i bajecznie bogaty hrabia, proponując ubogiej dziewczynie małżeństwo i opiekę?

Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za tak szczęśliwą odmianę losu?…

 

Fabuła:
Meg poznajemy w kilka miesięcy po śmierci rodziców. Radzi sobie dziewczyna całkiem nieźle, niosąc na swoich barkach problemy wyżywienia siebie i czwórki rodzeństwa. Zaradna dziewczyna stwierdzicie. Taka zrównoważona, praktyczna, dobra – troszczy się o rodzinę. Ich pięcioro- Minerwa zwana Meg, Jeremy, Laura oraz bliźniaki Rachel i Richard – mieszkają w wynajmowanym domu, gdzie zalegają już całkiem nieźle z czynszem. Przyjaciel rodziny i właściciel w jednej osobie, sir Artur, w wigilie Bożego Narodzenia przychodzi złożyć najstarszej z rodzeństwa propozycje nie do odrzucenia. Meg gotowa oddać się obleśnemu typowi dla umorzenia długów przeżywa szok, ponieważ staruszek ostrzy sobie pazurki nie na nią, a na piętnastoletnią Laurę – złotowłosą piękność. (No nasza Meg należy raczej do tych przeciętnych). By uniknąć poświęcenia nieletniej siostry Minerwa odkrywa przed nami tajemnicę rodzinną (I tutaj zdębiałam. Pięknie przedstawiony Londyn XIX wieku, całkiem sprawnie pisana powieść jak na “słabe romansidło” według pani bibliotekarki, nastawiałam się na coś zaskakująco słabego). Wygrzebuje starożytny posążek nagiej kobiety z rozłożonymi nogami, który spełnia życzenia. (Rly?) Och…zaczyna się robić ciekawie. Jak wiadomo magia ma swoja cenę. Kiedy prosimy o coś dla siebie, sami również poniesiemy tego konsekwencje.
Poznajemy również lorda Saxonhursta (w skrócie Sax – nie wiem dlaczego autorzy zawsze wymyślają takie fikuśne i długie nazwiska – zazwyczaj omijam je wzrokiem lub skracam po swojemu 🙂 ) młodego mężczyznę, który jest dość ekscentryczna osóbką. Jak się domyślamy lubieżny posążek połączy te dwie połówki pomarańczki. Sprawa banalnie prosta – Lord złożył babce przysięgę, iż do swoich 25 urodzin poślubi kobietę na całe życie(w jago przypadku ewenement). Pada na Meg, z dnia na dzień, każde z nich ma swoje powody. On musi mieć żonę na już, ona potrzebuje pieniądza i schronienia. Od tej pory Meg, która poznaliśmy, tą w statecznej prostej sukni, rozsądną i prostolinijną, znika. Pojawia się ciekawie wplątana zagadka kryminalna ( morderstwo), próby odzyskania sheelagh-ma-gig, potyczki między Saxem i Minerwą. Książka jest bardzo lekko napisana, zabawna. Ostatni raz zaśmiewałam się tak nad pozycjami Moore’a.

 

Lata spędzone na uważnym obserwowaniu płci pięknej pozwoliły mu wnioskować, że na pozór spokojne kobiety są często w głębi duszy bardzo namiętne, podczas gdy te, które zachowują się i wyglądają kokieteryjnie oraz krzykliwie, są sztuczne i nie maja pojęcia o prawdziwym życiu.

 

Kompozycja:
Naprawdę nieźle oddany klimat biedniejszych dzielnic Londynu i nie kłują nas tutaj w oczy wystawne bale z bufiastymi sukniami i głupiutkimi damami. W innych powieściach czasami praktycznie całą książkę spędzamy latając za postaciami po balach. Tutaj mamy codzienność, zmagania się biedniejszych warstw społecznych z problemami. Mimo, iż ojciec Meg był uczonym arystokratą nie prowadzili wielce wystawnego życia, więc ciężkim jest dla niej przestawienie się na to, że nawet guzika sukni nie może rozpiąć samodzielnie (pomijając służkę, Sax też bardzo ochoczo chciałby jej pomagać ^__^’). Nie naskakuje na nas seks z co drugiej strony. Intymne gierki i flirt głównych bohaterów sprawia, że policzki zaczynają się czerwienić i rozglądamy się czy czasami nikt nie widzi jak zaczytujemy się w stronie gdzie została odkryta łydka (!) Meg. Wiele zabawnych sytuacji rozładowuje erotyczne napięcie, które buduje powieść. Z książkami tego typu zazwyczaj mam tak, że domyślam się co będzie dalej. Tutaj byłam zaskakiwana do 3/4 objętości. Dopiero końcówka ułożyła mi się w głowie nim dobrnęłam do rozwiązania. Postacie barwne, zastęp wykolejonych służących Saxa sprawia, że pałamy sympatią do pana domu od samego początku. Zwierzęcy bohaterowie też budzili moje zachwyty. Papuga skradnie Wasze serca 😉

 

Papuga zaskrzeczała natychmiast – Żenić nie!Żona to kajdany!


 

Ocena 9/10
Bardzo dobrze bawiłam się przy tej książce. Przeczytałam ją w kilka godzin, ponieważ intrygowało mnie to, że nie do końca potrafię przewidzieć nadchodzące wydarzenia. Nie zmusza do wielkiej refleksji. Pokazuje nam to co każda z nas chciałaby mieć. Saxa który spełnia każdą naszą zachciankę i wpatruje się w nas jak w obrazek pomimo tego, że nie wszystkie jesteśmy Miss Świata. Nawet jeśli kiedyś będzie beznadziejnie nasz rycerz pokaże nam, że nad chmurami nadal świeci słońce.

 

“Doskonale znał typowe dla mężczyzny uczucie rozdarcia pomiędzy penisem a cała resztą świata […]”

(Visited 39 times, 1 visits today)
Share